Odkrywanie siebie – droga trudnych decyzji i wyborów.

Cześć wszystkim! Cieszę się, że czytasz tego bloga, bo to oznacza, że chcesz się wgłębić w moje treśći! Nawet nie wiesz jak jestem tym podekscytowana! Wysyłam więc Ci „positive vibes” 🙂

Jestem Daria od niedawna nie tylko Turowska ale już Turowska-Makoś 🙂 Ten blog to odzwierciedlenie moich przygód, pomysłów, pasji oraz zainteresowań. Już od kilku lat pomysł o blogu wisiał w powietrzu, głównie przez to, że miałam za dużo pomysłów i nie wiedziałam, jaką wizję mam wybrać na tę stronę. Przez ostatnie lata dużo odkrywałam, nie tylko różnych krajów, kultur, ale również samą siebie. To była potrzebna wędrówka, którą polecam każdemu. Wędrówka w głąb samego siebie. Uważam, że ludzie za rzadko to robią, a jesteśmy skarbnicą tajemnic i piękna! Kiedy po skończeniu studiów 3,5 roku temu weszłam na globalny rynek pracy byłam całkiem zagubiona. Po studiach w Danii – Innovation and Entrepreneurship (Innowacje i Przedsiębiorczość), kiedy pomysły fruwały w powietrzu, projekty, start-upy rodziły się i umierały niemalże z tą samą prędkością, musiałam zacząć myśleć poważnie, czego w życiu chcę i co mogę oferować temu światu. Czytałam mnóstwo książek i artykułów z poradami o odkrywaniu swoich kompetencji i znajdywaniu swojego celu w życiu i muszę stwierdzić, że żadna książka nie dała mi tyle, co metoda prób i błędów. Może czasem przesadzałam z ilością projektów,ale to był mój czas, kiedy próbowałam tysiąca rzeczy, aby uświadomić sobie w czym jestem naprawdę dobra. Od agencji brandingowej, rozwijania i prowadzenia chóru międzynarodowego, wolontariat na festiwalach muzycznych, śpiewanie w małych zespolikach, business consulting, organizację wydarzeń, kampanii promocyjnych, np. Fall in love with Poland aż po firmę finansową, która była moją największą lekcją i sprawiła, że zaczęłam patrzeć na moje życie z innej perspektywy. W tej firmie zaczęłam jako Polish online market manager i wprowadzałam ją na polski rynek. Odpowiedzialna pozycja dla takiej małolaty- chcą mnie od zaraz, więc nawet jak branża była niezbyt bliska mojemu sercu to podjęłam wyzwanie.

Lekcje z pracy w firmie, która była dla mnie zupełnie innym światem

Pracując w tej firmie uczyłam się mnóstwo praktycznych rzeczy o finansach, domowym budżecie, prawach konsumenta, co przydaje mi się w codziennym życiu. Jednak, kiedy pierwsze emocje po rozpoczęciu nowej pracy opadły, zaczął się także początek kryzysu. Czułam, że nie pasuję do tej firmy. Głównym celem były pieniądze, a na lunchu główne tematy to kto upił się bardziej w weekend lub jaki nowy serial oglądają na Netflixie, czasami doszły jeszcze wakacje. Do tego mój szef wyśmiewał się ciągle z klientów, biorących szybkie pożyczki, czego nie mogłam znieść. Im bardziej nienawidziłam tej pracy, tym bardziej działałam w kierunki zmiany stanu rzeczy i zwiększenia mojej motywacji i szczęścia na co dzień. Dlatego działałam jak szalona z moim chórem, organizując koncerty niemalże co weekend, aranżując piosenki, zapisując się na warsztaty dyrygentury, a także life coachingu, aby zrozumieć bardziej siebie, co ja w tym życiu chcę.

W pracy nuda – to nic – zrobię coś co spełni większą misję – Fall in love with Poland 🔥 🇵🇱

Moją taktyką w pracy było sumienne wypełnianie zadań, a po pracy i w przerwach robienie czegoś wartościowego. Dlatego też na początku 2018 po pewnej rozmowie z Duńczykiem postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i poszerzyć świadomość Duńczyków o Polsce. Łatwo jest narzekać, będąc za granicą, że ludzie nic nie wiedzą o Polsce albo znają jedynie stereotypy. Ja stwierdziłam, że mogę coś z tym zrobić. Jeszcze tego samego dnia po rozmowie z tym Duńczykiem napisałam do Ambasady, Czesława Mozila (wychowywał się w Danii) i zaczęłam robić plan promocji Polski. Moim celem była kampania w mediach społecznościowych, zwieńczona kreatywnym wydarzeniem na 11 listopada. Ku mojemu zdziwieniu organizacje i Polonia duńska niezmiernie zaangażowała się w kampanię, a ja działałam i działałam. Dniami praca, popołudniami, wieczorami i nocami projekt Fall in love with Poland, projekt chór ProPace, kursy i odkrywanie siebie! Tyle się działo ,że w tym roku musiałam porządnie zwolnić, bo mój organizm nie wytrzymywał takiego tempa. W tym czasie mój chór tak się rozrósł, że mieliśmy prawie 70 chórzystów, mnóstwo partnerów i koncertów. Mało tego ProPace zainteresował się pewien Dom Kultury, który napisał projekt zainspirowany moją wizją i chórem – czyli integracji poprzez muzykę. Projekt został wsparty przez Tryg Fonden oraz duński rząd i przez następne 4 lata będzie utworzonych 10 chórów zainspirowanych ProPace! W tamtym roku (tak wtedy, kiedy tyle się działo) byłam również konsultantką muzyczną, jak rozwinąć taką społeczność muzyczną 🙂

Ciemna strona rozwoju do limitu możliwości

Podczas gdy tyle się działo w moim życiu, moje ciało zaczęło mówić stop. Bóle brzucha, kręgosłupa, przeziębienia, lęki nocne, to niektóre z objawów chronicznego stresu, który we mnie tkwił, który wypierałam. Przecież miałam tyle energii (mogłam zasnąć na kanapie z laptopem na brzuchu) i motywacji… Tak, adrenalina i inne hormony utrzymywały moją energię na wysokim poziomie, tak wysokim, że ciężko mi już było spać. Wtedy zaczęłam zauważać, że coś jest nie tak. Kiedy wydarzenie Fall in love with Poland się odbyło, emocje opadły, znowu zachorowałam i znowu moja motywacja do pracy w tej firmie zaczęła spadać. Nie miałam już motorka czyli kampanii Fall in love with PL, który mnie napędzał do wstawania do pracy. Wtedy zaczęłam naprawdę odczuwać skutki długoterminowego stresu…w styczniu 2019, kiedy moja grypa utrzymywała się już 2 tygodnie, a ja nie mogłam nadal wstać z łóżka postanowiłam zrezygnować. Lekarz stwierdził wypalenie zawodowe i chroniczny stres. To naprawdę nie były żarty.

Za mało mówimy o stresie i wypaleniu

Ten czas, kiedy korzystałam z pomocy stres coacha i odzyskiwałam energię, aby ponownie stać się sobą nauczył mnie niezmiernie dużo,a przede wszystkim tego, że zdrowie psychiczne i fizyczne jest najważniejsze. Będąc młodym myślimy, że możemy wszystko. Nic dziwnego, możemy naprawdę wiele, a do tego wszystkie motywacyjne posty na Instagramie przekonują nas, że możemy wszystko i nie ma granic. Są granice i musimy się nich trzymać, granic, które są dla każdego indywidualne i które wyznacza nam nasze ciało. Napiszę jeszcze o tym oddzielnego posta, ten artykuł miał na celu opowiedzieć Tobie więcej o mnie. Wracając więc do głównego tematu. Ten rok był już spokojniejszy. Odważyłam się jednak podjąć niełatwe decyzje:

  • odejście z pracy,
  • złożenie na studia (na kolejny licencjat – Muzykoterpia),
  • powrotu do Polski.
  • do tego wyszłam za mąż i postanowiliśmy, że nasza podróż poślubna to będzie tzw. backpacking, bez większego planu, o tym też dowiecie się więcej w innym artykule.

Takie decyzje w życiu często przewracają nasze wartości do góry nogami. A może tuż przed uświadamiamy sobie co jest dla nas na tym etapie życia najważniejsze i jaki nowy cel chcemy sobie postawić…? Być może. Jedno wiem, podejmowanie decyzji i branie odpowiedzialności za własne życie i zarazem szczęście to ważna umiejętność. Zbyt wielu z nas zrzuca winę na innych, zamiast brać sprawy we własne ręce. Nie zawsze wszystko jest takie czarno białe i dobrze wiem, że decyzje wymagają odwagi i wyzwolenia się ze strachu przed porażką. To też wymaga praktyki.

Czy praktykujesz podejmowanie trudnych decyzji? Jak Ci to idzie?

Please follow and like us:

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Ściągnij darmową tabelkę do zarządzania stresem